Publikuję ten tekst w dzień po moich 46-tych urodzinach.
W ten dzień zadziało się tak wiele sytuacji jakich się nie spodziewałam, że to jedynie potwierdza jak wiele przynosi otwieranie się na możliwości tego co świat może nam dać.
Po pierwsze ruszyła oficjalnie ta strona. Pokazałam się więc światu. Odkryłam i planuję robić to dalej.
Zrobiłam to w urodziny, nie dlatego, że są dla mnie momentem wielkich podsumowań, postanowień i list „co zrobię w kolejnym roku”. Coraz mniej wierzę w życie układane od linijki. Bardziej w kierunek, uważność i gotowość, żeby zauważyć to, co pojawia się po drodze.
A ostatni czas bardzo dużo nauczył mnie właśnie o możliwościach.
O tym, że czasami pojawiają się tam, gdzie wcześniej widziałam problem. Że nie wszystkie trzeba wykorzystać. Że niektóre wymagają odwagi, inne odpuszczenia, a jeszcze inne przyznania przed sobą: „tego już nie chcę”.
I że możliwość nie zawsze wygląda jak wielka szansa z neonem nad drzwiami. Czasem zaczyna się od rozmowy. Pytania. Niepokoju. Pomysłu, który wraca. Człowieka spotkanego trochę przypadkiem. Albo od momentu, w którym coś, co dotychczas działało, po prostu przestaje pasować.
Sama przeszłam w ostatnim czasie sporo zmian. Zostawiłam bezpieczne i znane. Weszłam mocniej w świat własnych projektów, Fundacji, przedsiębiorczości, pracy coachingowej, mentoringowej i konsultingowej. Nie wszystko wiedziałam wcześniej. Nadal wiele nie wiem.
Mówię o tym otwarcie i coraz częściej zamiast pytać siebie: „czy dam radę?” albo „czy to na pewno właściwa droga?”, staram się pytać:
Co jeszcze jest możliwe?
To pytanie nie oznacza dla mnie bezrefleksyjnego optymizmu. Nie chodzi o przekonywanie siebie, że „wszystko mi się uda”. Mamy przecież ograniczenia, odpowiedzialności, zasoby, których czasem brakuje, i okoliczności, na które nie mamy wpływu.
Ale pomiędzy „mogę wszystko” a „nic nie mogę zrobić” istnieje ogromna przestrzeń. I właśnie ona interesuje mnie najbardziej.
Przestrzeń możliwości.
W końcu znalazłam nazwę
Przez lata zajmowałam się rzeczami, które z zewnątrz mogły wyglądać jak kilka różnych zawodowych światów. Liderstwo. Rozwój ludzi. Mentoring. Coaching. Edukacja. Współpraca uczelni z biznesem. Tworzenie programów i nowych inicjatyw. Usprawnianie procesów. Fundacja.
Próbowałam znaleźć jedno słowo, które to wszystko uporządkuje.
Dzisiaj najbliżej mi do Possibility Architect (Architektki Możliwości).
Nie dlatego, że potrzebowałam kolejnego angielskiego tytułu. 🙂 Bardziej dlatego, że nie mogłam znaleźć, z tego co jest, nic co odpowiednio określałoby co robię i miało wspólny mianownik dla mojej pracy.
Lubię wchodzić w sytuacje, w których odpowiedź nie jest jeszcze oczywista. Łączyć kropki. Zadawać pytania. Słuchać. Dostrzegać zależności. Pokazywać inną perspektywę. Pomagać człowiekowi albo organizacji zobaczyć więcej niż jedną drogę, a później wybrać tę, która naprawdę ma sens.
Możliwość sama w sobie niewiele jednak zmienia. Dlatego równie ważne jest dla mnie przejście od „można by…” do decyzji i działania.
Możliwości, ale z życzliwością
Jest jeszcze coś, czego nie chcę zgubić w tej opowieści.
Życzliwość.
Do siebie i do innych.
Przez długi czas rozwój bardzo łatwo było mi łączyć z poprawianiem siebie. Jeszcze lepiej. Jeszcze więcej. Jeszcze szybciej. Kolejna kompetencja, kolejny cel, kolejny krok.
Dzisiaj coraz bardziej interesuje mnie rozwój, który nie zaczyna się od komunikatu: „jestem niewystarczająca”.
Można chcieć zmiany i jednocześnie doceniać miejsce, w którym się jest. Można stawiać sobie wymagania i pozostawać po swojej stronie. Można podejmować odważne decyzje bez przemocy wobec siebie.
To podejście chcę wnosić również do pracy z innymi.
O czym będzie tutaj?
Ten blog nie będzie kolejnym miejscem z gotowymi receptami na idealne życie, karierę czy liderstwo. Sama w nie nie wierzę.
Chcę za to tworzyć przestrzeń do patrzenia szerzej.
Będę pisać o samoświadomości i o tym, jak wpływa na nasze decyzje. O liderstwie bez odgrywania roli lidera. O zmianie zawodowej i życiowej. O talentach i potencjale. O relacjach, komunikacji i odwadze. O młodych ludziach wchodzących na rynek pracy. O tym, czego biznes może nauczyć się od edukacji i czego edukacja może nauczyć się od biznesu.
Ale też o nieidelanościach i porażkach. O rzeczach, których dzisiaj jeszcze nie potrafię przewidzieć. I bardzo mi z tym dobrze, lub przynajmniej na ten moment to akceptuję.
Chciałabym, żeby wspólnym mianownikiem było jedno: nie mówić jaka jest właściwa odpowiedź, tylko czasem podrzucić pytanie, po którym zobaczysz coś, czego wcześniej nie było widać.
Nowy rok, nie nowa ja
Nie zaczynam więc kolejnego roku życia jako „nowa ja”.
Nie chcę odcinać się od tego, co było. Przeciwnie – to wszystko doprowadziło mnie tutaj.
Mam za sobą doświadczenia, decyzje, sukcesy, pomyłki, ludzi, od których bardzo dużo dostałam, i sytuacje, których pewnie nie wybrałabym świadomie, a które czegoś mnie nauczyły.
Zmieniło się raczej to, że lepiej widzę, co chcę z tym wszystkim zrobić.
I chyba właśnie dlatego ta strona pojawia się teraz.
Nie jako deklaracja: „oto już wiem”.
Bardziej jako zaproszenie do dalszego odkrywania.
Dla mnie. I być może również dla Ciebie.
Na początek zostawiam więc jedno pytanie:
Co jeszcze jest możliwe w waszym życiu?
Z życzliwością, Kasia
